4 czerwca. Wybory "częściowo wolne"

To były wybory całkowicie wolne, ale wolny wybór obejmował Senat i część mandatów Sejmu. O te wolne mandaty toczyła się normalna wyborcza walka. Kandydaci z "obozu" Lecha Wałęsy rywalizowali nie tylko z kandydatami strony "koalicyjno-rządowej", ale także z niezależnymi. Wśród niezależnych byli przedstawiciele różnych niezależnych partii tworzonych w warunkach konspiracji.

Do białych kart tych wyborów zaliczam wystawienie na "solidarnościowej" liście kandydata mniejszości ukraińskiej. Czarną kartą było niedopuszczenie na naszą listę kandydata Białorusinów. To sprawka naszego Komitetu z Białegostoku. Tak oto nasi białostoccy solidarnościowi przywódcy po raz drugi zabłysnęli swoim specyficznym traktowaniem mniejszości narodowych. Pierwszy raz, gdy Zarząd Regionu NSZZ Solidarność odmówił zgody na wydawanie gazetki związkowej w języku białoruskim. To było w czasie "pierwszej" Solidarności.


Kampania wyborcza kandydata ukraińskiego, Włodzimierza Mokrego, warta jest wielkiego filmu. Przwinęła się w niej cała dramatyczna historia naszych narodów. Najbardziej zapamiętałem kobietę, która na rozpoczęciu wiecu wyborczego stwierdziła: Ocalałam z pogromu. Ukryta obserwowała, jak mordują całą moją rodzinę. Czy Pan Pan chce, abym na Pana głosowała? Włodzmierz Mokry, a także my, solidarnościowi przwódcy, wyjaśnialiśmy dla czego chcemy, aby właśnie takie osoby, jak Ona poparły kandydata ukraińskiego. Mówiliśmy o wspólnocie naszych losów, o wspólnych strategicznych celach, o wizji Giedroycia i Mieroszewskiego. Z tego dialogu wyłaniała się ważna prawda dramatycznej historii obu nardów. Ofiara życia i męczeństwa obywateli obu stron nabierała znaczenia. Stawała się fundamentem naszego wspólnego bezpieczeństwa i gwarantem wolności. Na zakończenie wiecu ta kobieta wstała i powiedziała tylko cztery słowa: Będę na Pana głosowała.

Z moich, i nie tylko z moich oczu polały się łzy. Włodzimierz Mokry został wybrany Posłem do Parlamentu III RP. Obywatele Ukrainy dostrzegli to i docenili. Dzisiaj nawet ukraińscy nacjonaliści spod znaku Ukraińskiej Powstańczej Armii demonstrują poparcie dla Rzeczypospolitej. Tak długo, jak długo utrzymamy ten stan możemy być spokojni o nasze granice obu naszych państw.

Tak! Dla mnie to były całkowicie wolne wybory, bo mogliśmy wreszcie mówić o najważniejszych sprawach Rzeczypospolitej. O wolne mandaty mogli ubiegać się ci, którzy potrafili o tych sprawach mówić językiem wielkiej polityki, stawiającej sobie i osiągającej wielkie cele. Dla skarlałych umysłów jest jednak ważne coś innego. To, że schodzący ze sceny tworcy PRL zagwarantowali sobie miejsca w Sejmie. Nic nie potrafię zrobić z tym, że wielkie historyczne zdarzenia tamtego czasu umykają pisarzom, scenarzystom, dokumentalistom, reżyserom.
Trwa ładowanie komentarzy...