O autorze
Polski polityk, działacz opozycji demokratycznej w czasach PRL, poseł na Sejm I i II kadencji. Współzałożyciel Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego "Solidarność" w ZM Ursus w Warszawie.
W latach 1980–1981 zasiadał w Krajowej Komisji Porozumiewawczej związku, następnie był członkiem prezydium Komisji Krajowej NSZZ "Solidarność".
W 1989 uczestniczył w obradach plenarnych Okrągłego Stołu.
Należy do Stowarzyszenia Wolnego Słowa. Pracuje m.in. jako wykładowca na Uniwersytecie Warszawskim.

W sprawie procesu Stanisława Kociołka

Wobec zabitych, zamordowanych, rannych i torturowanych niewinnych ofiar wydarzeń mamy szczególną odpowiedzialność. Na nas, żyjących, spoczywa bowiem odpowiedzialność za to, aby ich ofiara nie była daremna.

Wobec ofiar Grudnia 70 roku możemy z całą pewnością powiedzieć: Wasza ofiara nie była daremna. To z niej wyrósł dziesięciomilionowy Ruch Solidarności. To z waszej ofiary, z waszego cierpienia i cierpienia waszych rodzin zrodziły się metody naszego działania, naszej walki i w efekcie wielki sukces Polski. W sierpiu osiemdziesiątego roku wiedza i świadomość waszego losu towarzyszyła na każdym kroku decyzjom wszystkich uczestników tych wielkich chwil, naszego „gwiezdnego czasu”.



Czy ta ofiara może być czymś splamiona? O tak, i to bardzo. Plamą byłaby krzywda innych ludzi, uczestników tamtych wydarzeń, którzy na nią nie zasługują. Skoro toczą się procesy sądowe, to przed wyrządzeniem takiej krzywdy mogą nas ochronić jedynie Sędziowie. Przeczytałem uzasadnienie sądu. Uważam, że wielka odpowiedzialność, jaką na Nich złożyliśmy jest w dobrych rękach. Wątpliwości, które wskazał Sąd co do odpowiedzialności Stanisława Kociołka, są mi znane od lat siedemdziesiątych. Sytuacja polityczna tamtego czasu i cenzura nie pozwoliły wyjaśnić okoliczności śmierci stoczniowców. W takich warunkach łatwo kształtują się w sferze publicznej przekonania dalekie od prawdy.

Osądzanie komunistycznych zbrodni to obowiązek wobec przyszłych pokoleń. Ma być jak przestroga i tama dla wszystkich, gotowych wejść na drogę totalitarnych rządów, gotowych użyć nagiej siły przeciw obywatelom. Ten wyrok jest ważny, bo nakazuje nam szukać rzeczywistych decydentów i sprawców wydarzeń 70 tego roku. Jest też ważny, bo jest przestrogą wobec dowódców militarnych formacji. Nakazuje im myśleć, gdy słyszą rozkaz strzelania. Wskazuje im normę prawa, która jest wyżej rozkazu.

Ten wyrok, ta decyzja Sędziów zasługuje na poważną refleksję. Gdy czytam niektóre komentarze dziennikarzy, boję się, że zatracimy jego sens i sens ofiary z życia i cierpienia, które stoi w jego tle. Ten sens zabijamy, gdy szukamy w wyroku zaspokojenia dla naszej ślepej chęci odwetu.

Chcesz dostawać info o nowych wpisach?

Trwa ładowanie komentarzy...